środa, 31 lipca 2013

Ranny wyrzyg

Fajnie biega się rano, kiedy świat budzi się do życia. Kaczki w parku ledwo przecierają oczy i zwlekają się z mokrej od rosy trawy. Widać ich czerwone nóżki...
Rano więcej jest 'zwyrodnialców' biegowych. Fajnie się na nich patrzy. Widzimy siebie nawzajem. Machamy do siebie, uśmiechamy się, pozdrawiamy.
Więcej też jest pań po 50. Są fajne. Ubrane wszystkie tak samo - w za duże koszulki albo nawet koszule z kołnierzykiem i do tego rybaczki, za szerokie i lekko przyduże. Rozciągają się, chodzą z kijkami albo truchtają. Jestem zauroczona. I na forum oficjalnie im dziękuję, bo to naprawdę mobilizujący widok. I fajnie jest widzieć, że społeczeństwo się rusza, to daje nadzieję.
Mam tylko jeden taki mały, a w zasadzie duży i ważny apel - ludzie nie wylewajcie na siebie wiadra perfum! Po przebiegnięciu 500 metrów, podczas których minęłam 4 osoby, czułam, że za chwilę się porzygam. Każda z tych osób pachniała inaczej, ale każda bardzo intensywnie. Mijam kogoś, a jeszcze 10 metrów za nim ciągnie się zapach. Nie żebym miała coś przeciw zapachom, wręcz odwrotnie, sama ich używam i lubię. Ale, na litość boską, kiedy wszystko to zmieszało mi się w nosie, mało brakowało a musiałabym skręcić w krzaki za potrzebą wyrzygania wszystkiego, co właśnie zwąchałam. 
Ale poza tym bieganie rankiem jest naprawdę miłe, słońce wschodzi, jest ładnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz