Jestem chwilowo niebiegającym biegaczem... To przykre doświadczenie.
Opuściłam się, jęczę z bólu i rozpaczy, gryzę biegową bluzę i marzę już o chwili, kiedy znowu będę mogła założyć buty do biegania...
Na szczęście przed opuszczeniem gardy zdążyłam jeszcze pobiec w półmaratonie:) Ukończyłam, udało się. To był chyba najfajniejszy moment w moim biegowym życiu. Nie obyłabym się oczywiście bez mojego personal trainer, czyli osobistego męża, który biegł ze mną, pomagał, wspierał, targał moją wodę i żelki energetyczne i przez cały czas wierzył, że ukończę bieg z lepszym czasem niż się spodziewam! Udało się! Ukończyłam z lepszym czasem niż się spodziewałam.
No szczerze mówiąc nie spodziewałam się. Byłam z siebie dumna.
Fajnie mieć za sobą pierwszy start. Pobiłam wszystkie swoje dotychczasowe rekordy, zrobiłam podczas tego biegu życiówkę na 5,10,15km i do tego jeszcze połówka! Cóż za traf!
półmaraton chochlika możesz zobaczyć, jeśli chcesz. Kliknij tylko 'zobacz w metryczne', coby nie przeliczać mili na km:)
Niestety to w tym sezonie był mój pierwszy i ostatni start. Póki co muszę odstawić bieganie, tylko co tu robić z taką potrzebą niezaspokojoną....